Nie to co już wiemy, lecz to, co chcemy wiedzieć, świadczy o naszej mądrości. ~ Władysław Grzeszczyk
Po pierwszym treningu z Aleynem pocieszałam siebie, że może nie będzie aż tak źle. Fakt, miałam kilka siniaków powstałych przez jego "szkolenie mnie", ale sądziłam, że dzięki temu stanę się wytrzymalsza, więc gdy Payton wyznaczyła kolejny trening wiedziałam już czego się spodziewać.
Pomyliłam się jak nigdy.
Drugie spotkanie z nim odbyło się już w środę i zachowywał się zupełnie inaczej niż za pierwszym razem. Pomyślałam, że to dobrze, bo nauczę się nowych technik - przecież nie każdy walczy tak samo. Jednak z drugiej strony nie mogłam go rozgryźć w wyniku czego z łatwością mnie pokonywał.
Mogłam to ścierpieć skoro nagrodą miał być Pierścień Tyraela.
Szczerze mówiąc to nie walki miałam się uczyć, lecz samokontroli, a tego tematu jak na razie nie poruszyliśmy. Machnęłam na to lekceważąco ręką, bo przecież Aleyn tutaj "dowodzi", i zatraciłam się do reszty w wykonywaniu ruchów zgodnie ze wskazówkami chłopaka.