Życie zdaje się kochać paradoksy - kiedy człowiek sądzi, że jest zupełnie bezpieczny, wtedy jest zawsze śmieszny i w każdej chwili grozi mu wypadek - ale kiedy wie, że jest stracony, życie zasypuje go prezentami. Nie trzeba wcale o to zabiegać - chodzi za człowiekiem jak pies. ~ Erich Maria RemarquePo moim powrocie ze szpitala, Payton tymczasowo zawiesiła moje treningi z Aleynem. Tak na prawdę nie doszliśmy do tego, co mi jest, ale Pani Cadwyn - nasza doktorka - zaleciła mi wypoczynek. Nie cieszyła mnie ta informacja, bo przez to dużo traciłam. Ucierpi na tym moja kondycja, ominą mnie nowe lekcje na temat samoobrony i skutecznego "powstrzymywania" (czyt. zabijania) Istot Ciemności, nie będę spotykać się z moimi przyjaciółmi, którzy całe dnie mają zawalone przeróżnymi obowiązkami (gdyby nie moja dziwna sytuacja też bym tak miała). A co mam w zamian? Odpoczynek, który ma mi dobrze zrobić.
Nie czuję potrzeby leżenia w łóżku, więc gdy tylko nadarza się okazja, zabieram z biurka przyszykowany wcześniej plecak i niepostrzeżona wychodzę z mojego pokoju. Pod osłoną nocy ruszam do mojego nowego przyjaciela. Chowam się za budynkami i dobiegam do Wielkiego Drzewa, zza którego wypatruję czy nikogo nie ma. Drogi są puste, więc kilkoma krokami doskakuję do kolejnego budynku, rozpryskując przy tym błoto i idę. Napotykam Gavena - zmiennokształtnego, który został do nas sprowadzony przez grupę Fredericka. Dzisiaj miał na sobie ciemne spodnie, koszulkę w brązowe i czarne plamy oraz... rzucający się w oczy zielony szal. Po tym jak spotykam go dzień w dzień przez ostatni tydzień, zdążam się już przyzwyczaić do dziwnego stylu mężczyzny. Witam go skinieniem głowy, a on informuje mnie o strażnikach, którzy dziś pełnią wartę. Dziękuję mu, a gdy mam zamiar się oddalić, dorzuca:
- Nie powinnaś przebywać w nocy poza domem. - patrzę na niego, a on dodaje - Zło nigdy nie śpi. - dopowiada tonem, od którego ciarki przechodzą mi po plecach.